• Wpisów:80
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:46
  • Licznik odwiedzin:12 457 / 1364 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pracuję nad chorobliwą chudością.
To co na razie zrobiłam jest niczym w porównaniu z tym czego chcę.
Wrócę kiedy moje osiągnięcia będą jakkolwiek mnie zadowalały.

xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Waga: 50.0 kg.
Bilans:
× Jogurt ×
× Miód ×
× Kalafior ×
× 1.5 litra wody ×
× Litr herbaty ×
× Kawa ×

200 kcal.

100 brzuszków.
200 przysiadów.

Więc kiedy widzę cię rozbitego i płonącego
Krytykuję każde twoje słowo
Próbuje powstrzymać się przed obłąkaniem
Czy to nie jest droga do tych całkiem cholernych rzeczy?

Próbuję być czymś...

więcej

Jeśli nie podoba mi się to gdzie jestem, zmienię to.
Nie jestem drzewem.
  • awatar GottaBeSKINNYnow: ula la tak trzymaj!
  • awatar Rose Quartz.: Ale to ładne, pisałaś ty? Mamy taką samą wagę. Ja lubię jak jest zero na końcu tyle że wolałabym inną cyferkę z przodu, cztery np.
  • awatar Mariposa perdida: Świetna waga i świetny bilans ! Pozazdrościć tylko. Zapraszam do mnie :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Wczoraj.

Waga: 50.0 kg.
Bilans:
× Jogurt ×
× Miód ×
× Surówka ×
× Błonnik ×
× Litr wody ×
× Kawa ×
× Pół litra herbaty ×

270 kcal.

100 brzuszków.
50 przysiadów.

Delikatniy chłód muska moją lekko rozgrzaną, cienką skórę, tworząc ledwo zauważalne znamię swojej obecności.
Czuję przepełniającą mnie pustkę żołądka i próbuję się nią jak najdłużej nacieszyć.
Uspokaja mnie to.


Dzień dobry.
( Nikogo nie ma.
Mówię chyba sama do siebie?)
  • awatar mottylekkkk: dobry bilans ;) powodzenia tak samo uwielbiam uczucie pustki :)w żołądku
  • awatar Mariposa perdida: O tak ! Pusty żołądek cieszy i to BARDZO ! I te burczenie w brzuchu które oznacza nasza siłę !
  • awatar GottaBeSKINNYnow: tez uwielbiam to uczucie pustki w żołądku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Waga: 50.1 kg.
Bilans:
× błonnik ×
× marchew ×
× litr herbaty ×
× litr wody ×

200 kcal.

110 przysiadów.

Najpierw niczego nieświadoma zjadłam śniadanie. Jogurt.
Następnym objawem tego, że nie mogę brać tych tabletek jest biegunka. W efekcie byłam pusta jak bulimiczka po wymiotach. Zadowolona i nie. Nie lubię takich niejasności.

Cały dzień w toalecie i łóżku.
Nieprzespana noc.
Jestem fizycznie wyprana.

Mało ćwiczyłam. Błąd. Choroba nie jest usprawiedliwieniem. Nie ma tłumaczeń. Litość nie ma nic wspólnego z perfekcją.

Post za wczoraj stąd ta beznamiętność.
Chcę więcej. Jestem rządna więcej. Dostanę więcej.
Wiem to.

"Muszę" jeść ale długi głód, którym zawsze zaczynam każdy dzień jest prowokacją.
Prowokacją perfekcji.

Im chudsza, tym bardziej piękna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Waga: 50.5 kg.
Bilans:
× Makaron Tao Tao ×
× Miód ×
× Kapusta ×
× Jogurt ×
× Herbata, woda, kawa ×

250 kcal.

100 brzuszków. Poćwiczę coś jeszcze.

Czuję się minimalnie słabo, bo źle przyjęłam tabletki.
Uwielbiam słodki smak delikatności i uroku.
Delektuję się nieskazitelnością.

Uśmiecham się. Sprawia mi to przyjemność.

Pożądanie.

Poprawiam koronę i idę dalej.
Tak pewna swojego kroku, że aż bezczelna.
  • awatar FAT SLUT: świetnie :)
  • awatar nikifora: Bilans świetny jeśli chodzi o kalorie, widzę, że samopoczucie tez jest świetne :)
  • awatar One heart.: Ciesze się bardzo ze tak jest :* ostatnie 2 zdania !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Albo pinger albo mój telefon.
Ewidentnie coś chce mnie wkurzyć.

Bilans wczoraj: 360-370 kcal.
Bilans:
* Dwie kawy
* Błonnik
* Fasola szparagowa
* Jogurt
* Miód
* Litr wody
* Pół litra herbaty
× 376 kcal ×

× Sprzątanie
× Taniec
× 600 brzuszków
× Rozciąganie
( Może przysiady )

Waga: 51.1kg
Zdziwiona? Nie. Zwiększam kcal ( Bez przesady, max 500 ) żeby nie zacząć pluć krwią jak ostatnio mi do tego blisko.
Po za tym perfekcyjna i martwa mnie nie zadowala.
Jestem w tym wystarczająco długo aby dość skrupulatnie ocenić co jest dla mnie najlepsze.

Nikt nie ma tu nic do powiedzenia. Bawi mnie to pseudo straszenie szpitalem. Nie pozwolę na to.

Moja taktyka obecnie opiera się na ćwiczeniach. Może to nawet lepiej (?)

Dzisiaj przełamałam swoją blokadę względem ud.
Zmierzyłam się.

Pochwalcie się w kom,

PS Dostanę to czego chcę choćbym miała sobie sama po to biegać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Pinger odmawiał mi posłuszeństwa ale nic nie uległo znaczącej zmianie.
Walka. Ból. Satysfakcja.

Bilanse z ostatnich dni ( kcal) :
- 74: 116: 68: 40 - 298/ 400
- 104: 70: 75: 20 - 238/ 350
Dzisiaj:
- 115: 50: 90: 40: 55 - 350 / 350
> 4 km szybkiego marszu
> 4 km jeszcze szybszej jazdy rowerem
+ Dzisiaj również ćwiczenia.

Warto chyba wspomnieć, że moja aktywność fizyczna awansuje znowu na kolejny poziom.
Wczoraj chodziłam, zrobiłam 50 przysiadów, 200 brzuszków i rozciągałam się.

Kontroluję bilans wg pierwszego tygodnia TGD, który spowodowała dla mnie spadek.
Względem wyników tej pseudo diety, albo mój organizm się buntuje albo moja waga po prostu nie nadaje się już do jakichkolwiek czynności.

Pierwszy dzień po: 49/50 kg
Drugi dzień po: "Mocne: 50 kg
W trakcie, pod koniec: 49 kg spokojnie

Nie wiem. Śmieję się na myśl, że kiedykolwiek miałabym się poddać. Nigdy.

Definitywnie wystąpił problem na obecnym etapie moich wyborów.
Mój mózg jest niedożywiony.
Umysł praktycznie zniszczony w całości.

Zmieniam podejście.
Tryb.
Wybory.
Cel? Pozostaje ten sam.
45 kg.

Po prostu ocieram się o brak gruntu.
Brak gruntu równa się braku perfekcji.

PS Chcą mnie hospitalizować.

Don't worry. Be beautiful.
  • awatar chudejestpieknexxx: Chcą, ale chyba nie mogą ot tak tego zrobic? Trzymaj się kochana, wszystkie w Ciebie wierzymy.
  • awatar π314: "Mój mózg jest niedożywiony. Umysł praktycznie zniszczony w całości. Cel? Pozostaje ten sam -45 kg. Po prostu ocieram się o brak gruntu. Brak gruntu równa się braku perfekcji. Chcą mnie hospitalizować." Księżniczko, chyba masz rację a propos swojego umysłu. Może pora znormalnieć zanim będzie za późno? Gdzie ta "perfekcja", kiedy umysł i ciało w totalnej rozsypce ? Coś tu nie gra... Polecam artykuł : http://archiwum.polityka.pl/art/dni-swira,445365.html Rozsądku, Robert
  • awatar GottaBeSKINNYnow: cudnie jest!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Miałam dobry poranek. Cieszyłam się.
Teraz czuję przygnębienie i zmęczenie.
Moja przyjaciółka ma do mnie dystans.
Dno.
Oddalamy się od siebie.

Muszę się uspokoić.
Brakuje mi kilku opanowanych oddechów.

Bilans:
- Jogurt z miodem * 90 kcal *
- Błonnik * 100 kcal *
- Brokuły z bułką tartą * 92 kcal *
- Jogurt z dżemem * 59 kcal *
- Pół litra herbaty
- Blisko litr wody
> ( Idę robić przysiady )
** 361/ 400 kcal **

Jestem taka pełna. Przejedzona. Niedobrze mi. Obrzydliwe. Mimo tego nawet nie wyszło tyle ile "miało". Mój żołądek musi obecnie być naprawdę małej pojemności. Prawilnie.

Obawiam się jutra. Nadal.
Niemniej mam pamiętać, że waga będzie w swoim rzeczywistym stanie za dzień, dwa dni.
Po dwóch tygodniach diety wszystko będzie się buntować i normować.

Ceep calm.

Samokontrola i samozaparcie.

Potrzebuję następnej diety do ukończenia celu kulminacyjnego.
Max 400 kcal, jak widzicie ledwo mi to wychodzi. Liczę na Waszą pomoc.

Dobrego dnia jutrzejszego.

Urocza. Chcę takie ciało
  • awatar dazegardener: Tez tak miałam @forever hungry i to paskudne . Ludzie to zwierzęta biesiadne i na tym tracimy :(
  • awatar forever hungry: Ej, gdzie się podziewasz.?
  • awatar road to nowhere: Świetny bilans :) Ja muszę coś ze sobą zrobić bo czuję, że niedługo doprowadzę się do opłakanego stanu mimo biegania.. Powodzenia i trzymaj się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Podekscytowana ale nadal się boję.

Udziela mi się tzw studenckie życie, w lodówce jest pusto jak obrecnie w moim żołądku. Idę na zakupy.

Bilans:
- Jogurt z miodem * 110 kcal *
- Fasolka * 61 kcal *
- Kawa * 6 kcal *
- Sałatka * 47 kcal *
- Pół litra wody
> 5 km marszu
** 223/ 300 kcal **

Dzisiaj znowu włączam ćwiczenia, przerwa w tym jest bardzo istotna.

Dokładnie wczoraj równo 65 dni, od rozpoczęcia wyzwania. Współautorka zniknęła ale jestem pewna, że walczyła i, walczy nadal.
Ja natomiast jutro się ważę.
Nie ukrywam swojej obawy.

Przekonamy się.
Pozostaje pracować w dalszym ciągu.

Nie wyobrażacie sobie nawet chyba jak jestem szczęśliwa. Im jestem drobniejsza, mniejsza, lżejsza, chudsza, czuję się bardziej urokliwa. Naprawdę, jestem przez to coraz bardziej szczęśliwa. 45 kg będzie dla mnie cudownym prezentem.

Potem stabilizacja wagi i tego wszystkiego. Mojego życia, umysłu i serca. Do tego ostre ćwiczenia.

Acacia Clark w roli inspo.
  • awatar ProAnaWish: Ciekawa jestem jakie efekty i gratuluje wytrwałości kochana i :*
  • awatar ~Liz: Jutro zaczynam Tiny Girl Diet jeśli chciałabyś się przyłączyć to zapraszam. (Nie wiem kiedy kończysz TGD) Jednak nie jestem pewna czy przypadnie Ci do gustu dość duża kaloryczność myśle jak dla Ciebie po Tiny Gap Diet. Ale chciałabym też żebyś jadła więcej, jak uważasz. Moja propozycja to Black and White diet. Może Ci się spodoba. Jeśli nie, proszę: http://anastipsandtricks.blogspot.com/p/blog-page.html Zawsze możesz na mnie liczyć :)
  • awatar Cathleenxx: Mam nadzieję, że szybko ujrzysz upragnione 45 kg na wadze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Powinnam się w końcu wyspać.

Bilans:
- jogurt * 30 kcal *
- brokuły * 75 kcal *
- dwa litry wody
> 5 km szybkiego marszu
** 105/ 100 kcal **

To wszystko mnie zabija. Przede wszystkim zmienia w kogoś kim nie jestem, tym samym wyniszczając prawdziwą mnie. Nie znam tej "osoby", którą widzą i słyszą inni. Nie dziękuję. Nie prosiłam o to.

Depresja nie jest pretekstem do użalania się czy litości.

Nie zamierzam zwracać na to uwagi. Po prostu nie daje mi to prawa do bycia smutną. Smutek nie daje żadnych korzyści. Po za tym to umysł panuje nad ciałem, a nie odwrotnie.

To co piszę/sałam jest żałosne.
Jak rozpieszczona i wiecznie nie mająca tego czego chce księżniczka.
Rozhisteryzowana, niczego nie nauczona dziewczynka.
Ma wszystko ale nie docenia niczego i nikogo.
Czas chyba coś zrozumieć?

Kiedy dotykam swojego ciała czuję każdą kość.
Żebra, obojczyki, miednicę, każdą.
Patrząc w lustro widzę wszystko czego tak nienawidzę, jestem gruba.
Czy możliwe, że przez psychikę się tyje?

Muszę zbudować siebie od początku.
A dzisiaj dobrej nocy.

Wiosna.
  • awatar marionette197: zakochałam się w tych przed ostatnich zdaniach... <3 [ Muszę zbudować siebie od początku. ] niby tak banalne a z takim przesłaniem!
  • awatar little skinny princess: z niecierpliwoscia czekam na info jak z waga! ♥
  • awatar little skinny princess: zatem zabieraj sie do budowania! walcz poki masz sile, bo Cię to wykonczy na dobre :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Bilans:
- Jogurt grecki * 80 kcal *
- Kalafior * 65 kcal *
- Powtórka śniadania * 45 kcal *
- Dwa litry wody
- Herbata, zielona
> 5 km marszu
> 100 przysiadów
** 190/ 200 kcal **

Pomijając dość znacząco postępującą depresję, czuję się bardzo dobrze.

Mam w sobie pustkę przeszywającą moje ciało ale nie jestem słaba.
Chce mi się śmiać.
Każda komórka mojego organizmu jest w 100% przygotowana do walki.
Drwię z ludzkiej słabości i naiwności.
Wiem czego chcę dostając tym samym to czego chcę.

Dam radę.
Jeszcze sekunda

Chudego. Niskokalorycznego. Zadowalającego dnia.
Jeśli ktoś to w ogóle czyta.
  • awatar Nosf3r4tu†: Ładnie, chudego i przyjemnego~
  • awatar ~Liz: Fantastycznie. Dostaniesz to czego pragniesz. Miłego dnia również :)
  • awatar Eteryczna†: Czyta, czyta :) Walcz. Wiemy że potrafisz. Jesteś silna, jesteś dzielna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Bilans:
- Błonnik * 80 kcal *
- Fasolka szparagowa z marchewką * 64 kcal *
- Łyżka mielonego twarogu * 30 kcal *
- Łyżka błonnika * 20 kcal *
- Pół łyżeczki miodu * 20 kcal *
- Litr wody
> 9 km szybkiego marszu
** 214/200 kcal **

Dziękuję za to, że w ogóle komentujecie. Jestem tu rzadko ale nadrabiam u Was w miarę wolnej sekundy.

Zdaję sobie sprawę z tego, że zabijam się na własne życzenie. Nie musicie mnie umoralniać.

Przestanę kiedy osiągnę cel.
Muszę szanować swoje życie.
Na razie na nie nie zasługuję.

Pięknym jest się wtedy kiedy możesz spojrzeć sobie sama w oczy.
Kiedy jesteś z siebie zadowolona.
Z tego jak wyglądasz i jaka jesteś.

Chcę być z siebie dumna.
Chcę być taką jaką chcę być.

Będę.

Smutny dzień.
Jednak potrafię kochać.
Zawsze tych, których mi odbierają.

Coś we mnie pęknie.
Mogę tylko stać i patrzeć.
Nie chcę pozwolić mu odejść.

To boli.
  • awatar chudejestpieknexxx: Jesteś niesamowita, tyle w Tobie siły... Czekam, aż pochwalisz się wagą :)
  • awatar Anjakills: Robisz przynajmniej cokolwiek dla spalania kalorii, ja nie jem i tylko egzystuje ...
  • awatar ~Liz: Wiem że i tak będziesz robić co uważasz. Nieugięta, dążąca do celu po trupach Taka jesteś. Gratuluje bilansu :) Życie przynosi wiele niespodzianek. Zaskakuje nas kiedy najmniej się tego spodziewamy. Zaskoczy i Ciebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:
- Jogurt z miodem * 100 kcal *
- Zupa warzywna * 74 kcal *
- Błonnik z jogurtem * 65 kcal *
- Zielona herbata
- Pół litra wody
> 50 przysiadów
> 5 km szybkiego marszu
** 239/ 250 kcal **

100% zawartość szafy kwalifikuje się do wymiany. Calutka.
Wszystko jest wielkie, wyglądam na 6x mniejszą.
Praktycznie topię się w tych ubraniach.

Nie mam siły na dłuższe posty jak "krótko i na temat, tyle".
Wybaczcie, po prostu chyba minimalnie się zmęczyłam. Odeśpię kiedyś i będzie dobrze.

PS Miło, że się o mnie "martwicie" ale ja zdaję sobie jeszcze sprawę z tego co robię i czego chcę.

Chcę pokochać samą siebie, bo dopiero wtedy ktoś będzie mógł obdarzyć mnie takimi uczuciami.

Głupie ale prawdziwe.

PS Nie dajcie się wziąć żywcem.
To Ty decydujesz czy prawdziwa perfekcja istnieje.

Chyba straciłam jakiekolwiek ludzkie uczucia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Bilans:
- Jabłko, ilość mikroskopijna. * 30 kcal *
- Zupa * 50 kcal *
- Łyżka jogurtu naturalnego * 15 kcal *
- Litr wody
> 30 przysiadów
> 5 km szybkiego marszu
** 95/ 100 kcal **

Waga wskazała równe 49 kg.
Chcę "więcej", w moim przypadku mniej.

Nie lubię kiedy ktoś wciska mi na siłę coś do tzw "spróbowania". Dzisiaj odrobinę miodu. Potem nie wiem jak to liczyć i jestem podirytowana. Nie.

Wiedziałam, że tak będzie. Nie pozwoliłam sobie na litość w bilansie, pomimo tego jak się czułam.

Wszystko mnie bolało i skótki odczuwam do teraz. Zasypiałam, z każdą minutą pobytu w szkole i tylko wolno stawiałam kroki przy każdej ze ścian. Jedyne o czym myślałam to tylko " Nie zamykaj oczu".

Ale ja to ja. Wypełniłam to co miałam.
Perfekcją twarzą w twarz?

Dzisiaj koncert.
Już się uśmiecham.

Dobrego dnia.
  • awatar ~skinny_thinking: Mam dokładnie to samo...ja nawet nie mam bardzo chudego ideału kobiety, chciałabym po prostu być niska, mogłabym ważyć nawet tyle co teraz gdybym jakimś cudem miała 160cm...byłabym strasznie szczęśliwa.
  • awatar ~skinny_thinking: Ja nienawidzę mojego wzrostu, dużo bym dała żeby móc być maleńka, chciałabym mieć z 160, może nawet 150. Byłabym szczęśliwsza...a tak ile bym nie ważyła zawsze jestem tą wielką, okropna.
  • awatar Tissue: Jestem zafascynowana Twoim uporem w dążeniu do celu i bycia dzielną w realizowaniu go :) Masz przepiękne bilanse *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Bilans:
- Dwie łyżki mielonego twarogu i połowa małego kiwi * 87 kcal *
- Pół łyżeczki miodu * 20 kcal *
- Brokuły * 72 kcal *
- Jabłko * 50 kcal *
- Herbata z pokrzywy
> 50 brzuszków
** 229/ 250 kcal **

+ Nie mam dostępu do "normalnej" wagi ale nie byłabym sobą gdybym nie dostała tego czego chcę haha
Dlatego też zadowalam się starą wagą z tzw " wskazówką " (?) nie na baterie w sensie, która nie wykonuje tak szczegółowo perfekcyjnych pomiarów na jakie bym liczyła ale trudno. Da radę.

Przebiłyśmy to.
W tak krótkim czasie.
Moja "granica niedowagi" pękła.
Spadek ponad kg.
Obecnie waga waha się między niecałymi 50 kg.
Z przyjemnością wypełniłam kolejny dzień diety.
To dopiero początek, pierwszy tydzień. Cały przede mną.

Cieszę się ale chcę więcej. Pragnienie 45 kg jest obecnie ( prawie ) ponad wszystko.

( Pierwsze zdanie jakie powiedziałam, zadowolona po zejściu z wagi:" Jednak da się schudnąć jedząc, lekcja na dziś"
Ale

Mój organizm jeszcze daje sobie radę, natomiast umysł absolutnie nie. Jestem wyniszczona całkowicie niemalże. To już trawa za długo. Bilanse są za niskie. Mój mózg domaga się więcej, bo nie jest w stanie jakkolwiek funkcjonować. Dzisiaj cały dzień płaczę, nie potrafię zapanować nad łzami. Jutro ciężki i męczący dzień, gratis 8 h w szkole. Przewidziane 100 kcal na tą dobę. Już dzisiaj ledwo otwieram oczy.
Obawiam się o jutro.
Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić.

PS Pani i Władczyni wróciła.
Moja waga jest niczym w porównaniu do mojej pewności siebie.
  • awatar kurosien: Uważaj na siebie proszę. Jesteś już tak blisko.
  • awatar victim's mind: czytając Cb mam wrażenie jakby jeden post pisały 2 os, jedna skacze z radości bo waga poleciała i gratuluję! a 2, głos rozsądku, przypomina jakie to ma konsekwencje i wpływ na Twoje funkcjonowanie. Byłoby idealnie gdyby te 2 os się dogadały, ale znam to uczucie, chęć wagi 45kg jest chyba dla Cb ważniejsze tylko co potem gdy to osiągniesz ? która z tych osób w Tobię przejmie kontrolę ? życzę polepszenia samopoczucia ! :*
  • awatar Nosf3r4tu†: Ładnie jak zazwyczaj..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Bilans, wczoraj:
- Błonnik z jogurtem * 100 kcal *
- Kalafior * 112 kcal *
- Błonnik z jogurtem * 80 kcak *
- Pół litra herbaty z pokrzywy ( oczyszcza żołądek i reguluje wodę )
- Herbata z aronii
> 5 km szybkiego marszu
> 50 przysiadów
** 292/300 kcal **
Bilans:
- Błonnik z jogurtem * 80 kcal *
- Fasola szparagowa * 109 kcal *
- Kawa * 6 kcal *
- 3 łyżki jogurtu * 45 kcal *
> 5 km marszu
> 50 przysiadów
** 240/ 250 kcal **

Delektuję się głodem. Uczuciem pustki. Lekkości ciała i umysłu, choć wyczerpanego i nadszarpniętego.

Jedzenie jest obecnie całkowicie zbędne.
Smak odbiera zwycięstwo.
Tycie zabija szczęście.
Brak ćwiczeń zadowalającą figurę.
Uczucie pełności jest skazą.

Perfekcja wywołuje uśmiech.
Nieskazitelność piękno.

Nie pozwolę sobie na słabość.
Porażka nie istnieje.
Nie dla mnie.

Dlatego boję się jutrzejszego poranka. Waga, otóż.
To pierwszy tydzień diety, a mój ostro rozregulowany organizm może różnie zareagować, stanąć bądź przytyć, spaść.

Jestem nieobliczalna w momencie ewidentnej, choć chwilowej "porażki". Nie wiem co mogę zrobić.

Dobrze by było mieć kogoś, wsparcie trzeźwego umysłu, powiedzmy.
  • awatar forever hungry: Na nas zawsze możesz liczyć. Piękne bilanse. Gratuluję wszystkiego. Walcz dalej, to wszystko jest tego warte.
  • awatar Eteryczna†: Trzymam kciuki, ciężko na to pracowałaś :)
  • awatar S i L e N c E: Trzymam kciuki, waga musi spaść, zasłużyłaś na nagrodę !! Trzymaj się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:
- Garść mrożonych truskawek * 20 kcal *
- Surówka z marchwi i selera * 48 kcal *
- Końcówka truskawek * 10 kcal *
- 1,5 litra wody
> 5 km szybkiego marszu
> 45 mi w-fu, w tym 15 min intensywnej rozgrzewki
> 150 brzuszków

** 78/100 kcal **

Szybko

Plus minus, nie wiem czy wszystko policzyłam ale wykonany.

To pogłębia mi depresję.

Lekkość. Delikatność. Drobna. Urocza. Krucha. Motyl. Piórko.

Walczę.
Uśmiecham się.
Czuję.
Jestem nieszczęśliwa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Bilans:
- Jogurt z miodem * 114 kcal *
- Trzy mrożone truskawki * ? Yy*
- Zupa z kalafiora * 82 kcal *
- Powtórka śniadania * 114 kcal *
- Kawa * 6 kcal *
> 10 km szybkiego marszu
> 50 brzuszków

** 316/ 350 kcal **

Mój chory organizm bezczelnie domagał się słodyczy.
W domu nie narzekam, mam to co bym zechciała.
Ale
" Czy mając takie nogi możesz o tym myśleć?
Czy mając takie wielkie ciało możesz dotknąć słodyczy?
Czy mając tak obrzydliwy brzuch możesz poczuć smak sztucznego cukru?
Czy ważąc tak dużo kg masz prawo?
Nie.
Nie masz."

Po tym komentarzu od samej siebie stwierdziłam, że nie zasługuję nawet na zastanawianie sę nad tym.
Jako nauczkę nie zjadłam w szkole.
Delektowałam się głodem od 5 rano do pory obiadowej.
Prawilnie.

Nazywają mnie chudziną.
Najchudsze i najdrobniejsze dziewczyny jakie znam mówią, że nie mogą się "nadziwić" jak strasznie jestem chuda.
Mama nie wiedząc co to thigh gap zwróciła mi uwagę, że mam wielką dzi rę między nogami i uda w ogóle mi się nie stykają.
Ojciec podniósł mnie jedną, lewą ręką mówiąc, że nic nie ważę.
Czuję wyraźniej wystające każde z fragmentów mojego kręgosłupa.

Może przez ten nowy plan metabolizm mi ruszył, by potem nagle spadać.

To cudowne. W pewnym sensie spełnianie marzenia.
Całą sobą, swoją siłą, uporem.
Pewna tego czego chcę.

45- ciu kg.
  • awatar π314: Taaa, "thigh gap" słynna "szpara między udami" - dla facetów to brzmi dwuznacznie. :-P Też mam "thigh gap", ale to pewnie po przodkach ułanach, co podjeżdżali pod okienko w które stukali i pukali... Bo nigdy nie liczyłem pochłanianych kcal. Chociaż czasami z ciekawości patrzę ile dany produkt zawiera. :-)
  • awatar lupinotuum: Zazdroszczę :*
  • awatar CzarnaMagia13: cudownie :) trzymam kciuki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Bilans:
- Chudy twaróg z truskawkami * 106 kcal *
- Kalafior z bułką * 112 kcal *
- Jogurt ze śliwkami * 102 kcal *
- 1,5 litra wody
> 5 km szybkiego marszu
> 150 brzuszków
> 50 przysiadów

** 320/350 kcal **

Czuję się grubą świnią. To potworne uczucie.

To co jem nie ma dla mnie większego znaczenia.
Ma mieścić się w bilansie.
Ma być "zdrowe".
Warzywa, owoce, białko. Z tego czerpię to czego potrzebuję.
Nie obchodzi mnie czy mam jakieś urozmaicenia, wypełniam dni i to się liczy.

Moje włosy są dużo gęstrze.
Hoduję je, rosną szybciej.
Moja skóra jest coraz bledsza.
Paznokcie przestają się łamać.
Jestem x razy mniejsza.

Chcę być drobniutka.
Mam ważyć jak najmniej, to spowoduje moje małe ciało.

Delikatność perfekcji.

PS Pragnę tak drobnego ciała jak ta dziewczyna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Szybko, brak czasu.

Obrzydliwa świnia, nie potrafię się przyzwyczić ale wykonałam to co miałam.
Jak zawsze, bez skrupułów.

Przełamię tą barierę 51 kg.
Zrobię to i tyle.
Za wszelką cenę.

Dzisiaj po raz pierwszy "Thigh Gap Diet", dziękuję Bratnia Duszo.

Nie umiem wcisnąć w siebie ba siłę 400 kcal.
Trudno.
Niemniej czuję się fizycznie lepiej, siła mi wraca.
Dobrze, będzie "czym" ćwiczyć, już ja o to zadbam.

Pani i Władczyni wróciła.


Bilans:
- Połowa małego omleta, zepsułam, znalazł sobie przyjaciół w koszu * 56. 5 kcal*
- W ramach "normalnego śniadania" jogurt z powidłami 65 kcal *
- Pół jabłka, w szkole, pierwszy raz od nie wiem kiedy już * 45 kcal *
- Mama przejęła kontrolę nad obiadem, starałam się o spokój, fasolka szparagowa z bułką tartą* 139 kcal *
- Garść mrożonych truskawek * 20 kcal *


** 325 kcal/ 400 kcal **

- 1,5 litra wody
- 1,5 szklanki soku owocowego, zostałam poczęstowana z pełną kulturą. Miło.

Po 35.2 ' C wczoraj i tak dzisiaj moja siła jest dość imponująca.
Oczywiście ćwiczenia:

> 5 km szybkiego marszu & biegu
> 100 przysiadów

Jutro będzie już normalnie względem ćwiczeń.
Siła woli ma przekład na siłę fizyczną.

Muszę być cierpliwa.
Oddychać perfekcją.
  • awatar lupinotuum: Powodzenia :*
  • awatar Paskudnik: Jeśli szukasz wparcia i motywacji to zapraszam na forum pro ana/pro mia. http://www.motywatorniamotyli.pun.pl/forums.php
  • awatar S i L e N c E: Ale zazdroszczę ci tej determinacji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
W moim przypadku "brak kontroli" może trwać do kilkunastu minut.
Jestem jeszcze bardziej uparta jak byłam wcześniej. Owszem, jest to możliwe.
Twarda i gotowa.

Musi być bezbłędnie.

Dzisiaj regeneracja.
Ledwo wstawałam ale daję radę.
Temperatura ciała 35.2 ' C

Ograniczenie białka, przewidywalnie po nieudanej jak widać głodówce.
Gruba świnia.
Trudno.
Kolejny plan i dokładnie 0% myśli o porażce.

Bilans:
- Jabłko * 80-90 kcal podzielone na dwie części, bo miałam odruch wyplucia ale niezawalenie dnia jest zawsze ważniejsze od tego czy muszę się zmuszać *
- Marchewka, na Dzień Kobiet rly m.inn * 10 kcal malutka*
- Garść mrożonych truskawek * 20 kcal, zastosowane jak kostki lodu. Lepiej spalają ten obrzydliwy tłuszcz.*
- Zupa z buraka * 70 kcal, mama na obiedzie*
- Kilka łyżek jogurtu greckiego z jedną łyżeczką powideł śliwkowych* 80 kcal *
- Jakieś herbaty; pokrzywa, aronia etc

Posłuchałam się Was i zjadłam może "lepiej", powiedzmy. Nadal uważając co jem po głodówce.

Muszę zbierać siły.
Wprowadzić więcej białka, które mi ją da.
Będzie ciężko ale dam radę, choćby nie wiem. Będę walczyła z samą sobą ale nie ma rzeczy, z którā nie wygram.

Silna psychika to filar perfekcji.

Od jutra znajduję nowe zasoby energii, więc obowiązkowo ćwiczenia.

Nie ma nawet sekundy na odpoczynek.
Nie ma czasu.
W zamian muszę mieć więcej cierpliwości. Otóż to.

Prośba do Was.
Wiecie ile kcal pochłaniam i do czego jestem przyzwyczajona.
Zastanawiam się nad czymś konkretnym.
Z SGD mój organizm nie da rady, bo to dla mnie za dużo i efekt będzie odwrotny ale może coś w deseń ABC?

Mam równo 12 dni.
Na skrupulatnie prowadzonych bilansach według takich planów przez dwanaście dni z codziennymi ćwiczeniami schudłabym. Logiczne, tak sądzę.

Dlatego zdając się na Wasze, różne doświadczenie i znajomość mojej "Any" proszę o polecenie diety typowej dla mnie.

Nie poddam się.
Nie dam się.
Do ostatniego dnia będę biegła za moim celem.

Burza mózgów w komentarzach.
Potrzebuję Waszej opinii i doświadczenia.
Pewność siebie jak zawsze nieodzowna część mnie jest na swoim miejscu.
Teraz czas na konkretny min 12- dniowy plan

Więc?

PS Dzisaj dostałam od siebie wystarczająco łaski.
Jutro dam z siebie jeszcze więcej niż mogę.
  • awatar TO FAT!: a alice?
  • awatar ~Liz: W ABC jest kilka postów. Myślę że głodówki spowodują zwolnienie metabolizmu. + aktywność, musisz mieć siłę Wszędzie widzę fast. Jeśli nie SGD to proponuję Thigh Gap http://1.bp.blogspot.com/-fKOZ-KBAErU/UvZz6fSryCI/AAAAAAAAADQ/75ZFGtufuS0/s1600/6a314160001a8b8b526ec7a5.jpg lub https://lh6.googleusercontent.com/-D134s6qfX8Y/VNr4gt-9tiI/AAAAAAAABtM/V-QGm04I-8g/s640/blogger-image-1415928345.jpg Waga nie będzie spadać tak szybko bo masz wagę w normie, chyba nawet niedowagę. Pamiętaj jestem z Tobą.
  • awatar chudejestpieknexxx: Wydajw mi się, że dla Ciebie najlepsze byłoby ABC, lub Giovanni, ale nie wiem... To taka propozycja. Śliczne to ostatnie zdj *.* uda Ci się kochana, ale czy nie lepiej wydłużyć sobie czasu? To Twój organizm nie daje rady tak szybko chudnąć, nie Ty. Może trzeba o niego bardziej zadbać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dawno nie wstałam rano tak osłabiona jak wczoraj.
Przed oczami ciemność, chwilowy brak władzy w ciele.
Ale kim jestem, że przez słabość fizyczną mogę się poddać? Kim?
Pisząc szczerze moja psychika jest wykończona.
Nie chcę już marnować pokarmu, okłamywać bliskie osoby, wypluwać i wyrzucać albo chować jedzenie.
Wiem, że zabiera mi to uśmiech.
Jak każdej/emu z Was.
Odbiera po prostu życie i zdaję sobie z tego sprawę.

Piętno anoreksji.

Ja jeszcze odczuwam depresję, jest mi przez to ciężej, wiem.

Mimo wszystkiego chcę 45 kg.
Chcę i wiem, że mogę tego dokonać.

Słaba ale zrobiłam głodówkę.
Brak smaku jedzenia w ustach, dosłownie, żadnego.
Tylko woda, blisko 3 litry napewno.
Kilka h skrupulatnego sprzątania.

Chciałam zrobić 100 przysiadów.
Tak, nieważne jest jak się czułam.
Co się stało?
Zeszłam w "dół", nie podniosłam się. Upadłam.
Śmiałam się z samej siebie. Idiotka. Zasnęłam z bólem głowy, noezgodnością sumienia i prośbą, że za to jak się wykańczam chcę jutro być chudsza, lżejsza.

*********

Wstałam wcześnie rano.
Ważyłam się.
Waga bez zmian.
Znacie ten odruch łez, złości, żalu i bezradności.
To mną wstrząsnęło kiedy zobaczyłam te niezmienne, żałosne, odbierające mi perfekcję 51 kg.
Głupia.

Przy moim wzroście ( 165 cm ) to dokładna krawędź z niedowagą. Tak się naprawdę zdaża a ja chciałam to pominąć, trudno.

Nie wiem co mam robić.
Jestem taka zła.
Tak bardzo nienawidzę siebie za to.
Liczę na Waszą pomoc.
Jak złamać tą granicę. Jak?

Dam radę, Moja pewność siebie nie zmalała nawet mm.
Po prostu nie wiem już co robić.

Pomocy?

( Wybaczcie mi chaos w tym poście. Nerwy obecnie mną szarpią ale to minie. )
  • awatar victim's mind: jedz cokolwiek ! martwię się o Cb ! osiągniesz cel ! ale nie głoduj
  • awatar ~Liz: Mi również, bratnia duszo.
  • awatar ~Liz: Julia, jak ślicznie c: Zawsze w sieci gdzie jestem "anonimowa" boję się pisać swoje imię dlatego, że jest ono strasznie rzadkie. Ale dobra (Erwina) ukryje w nawiasie haha..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Bilans:
- Połowa wielkiego jabłka * 45 kcal *
- Tzw woda z zupy pomidorowej * 38 lcal *
- Dwie łyżki jogurtu * 30 kcal *
- Sałatka * 40 kcal *
- Garść truskawek * 20 kcal *
- 1,5 litra wody
> 10 km szybkiego marszu

Jeszcze jeden dzień mojego planu w pełni zaliczony (prawie).
Bilans nie dotknął nawet 200 kcal, jest dobrze, tak jak miało być.
Nie wypiłam 3 litrów wody, które musiałam ale nie miałam po prostu jak.

Wróciłam ze szkoły, miałam lekko ponad 15 min. Mama zatroszczyła się o mój obiad robiąc zupę pomidorową,z makaronem. Niwnawidzę marnotractwa jedzenia. Czasem natomiast jest to dla "dobra", po prostu. Potem stawiłam się na spotkanie, które tak jak przewidziałam lecz wcale nie zadowolona trwało kilka h.
Zmęczona wróciłam i chciałam nawet zrobić dzisiaj Blender ale moje ciało po prostu nie jest w stanie do aż takiego wysiłku po ciężkim i nieprzespanym tygodniu.

Ale.
Wstałam.
Nie mam prawa do siedzenia.
Wyszłam nieważne czy chce mi się spać czy jestem wymęczona.
Przeszłam 10 km szybkim marszem, jako że nie lubię biegać i w sumie nie mogę ze " względów zdrowotnych".

Czułam jak moje ciało opuszcza jakakolwiek siła fizyczna.
Nie pozwoliłam sobie pomyśleć o łóżku.
Dopóki nie skończę nie zasłużyłam nawet na takie wspomnienie.
Wróciłam, w spokoju usiadłam i delektowałam się uczuciem głodu.
Teraz mogę się położyć.

PS Tylko silna wola, upór, odwaga i pewność siebie pozwoli na dotknięcie perfekcji.
  • awatar victim's mind: jesteś genialna ! Twoje wpisy dają siłę do działania !
  • awatar ProAnaWish: Jaki bilans *-*
  • awatar Lelumpolelum: bycie chuda dziewczyna nie jest zadna perfekcją, to tylko anoreksja nic wiecej jesli masz problemy to ich nie rozwiazesz kontrolujac jedzenie, problemy juz takie sa ze nie zawsze da sie je rozwiazac i niestety trzeba to akceptowac
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Szybko o wczoraj.
Doba zaliczona pomyślnie.
Ok 300 kcal ale mniej.
Dobrze.
Wszystko według planu.

Jestem podekscytowana, każdy fragment mojego ciała czuje to podniecenie perfekcji. Chcę więcej i coraz więcej.
Miłe uczucie.
Spełniane cele.
Już pisałam, czuję się jak wszechmogąca. Czerpię z tego siłę.

Po za tym nie lubię tego co dzieje się już u mnie samoczynnie. Jednego dnia jestem w stanie darzyć siebie skromnym komplementem, jutro znowu się wyzywam, jakby sumienie to było za mało.

Bilans:
- Jogurt grecki z łyżeczką powideł śliwkowych * 85 kcal * ( smakowało jak jogurt z nutellą, naprawdę )
- Kalafior z łyżeczką bułki tartej * 56 kcal *
- Pół śliwki * 12 kcal *
- Powtórka śniadania z tym, że zwiększyłam porcje na rzecz bilansu, bo trzymam się swojego planu * 115 kcal*

Ostatnimi czasy odzwycziłam organizm od picia.
Trudno przychodzi mi zmuszenis się do wypicia czegokolwiek.
Dlatego dzisiaj znalazłam na to swój własny sposób.
Nie chcę/ Nie umiem wypić nawet normy wody? (1,5 litra)
Więc od jutra obowiązuje mnie podwójna dawka.
Tak, za bardzo kocham perfekcję żeby pozwolić sobie na jakąś litość, czegokolwiek by to nie dotyczyło.

Dzisiaj koniec pierwszego etapu w moim planie.
Zaliczony.
Jutro następny.

Czuję głód, miło mi.

Mała wzmianka odnośnie wagi.
Te najczęściej porządane cele jakimi jest np "45 kg" wcale nie są odbiegające od normy.
Mam na myśli adekwatność do wzrostu.
Ja jestem przykładem.
Mam 165 cm wzrostu.
Przy wadze 45 kg moja masa ciała będzie dopiero wtedy normą. Widzę to, po swojej figurze. Kiedy uaktywnię ćwiczenia, poezja.

Może powinnam ważyć 42 kg. Nie zejdę do tego ze względu na to z jaką wagą zaczęłam, bo było by to za ciężkie dla mojeho wrażliwego i wymęczonego już dość organizmu. 45 będzie bardzo dobrze.
Takie jest moje zdanie.

Po za tym spotkałam się z dziewczyną, która ważyła mn.w. tyle przy wzroście 173 cm. Wyglądała ok, bo to kwestia indywidualna.
Każda ( lub każdy) chcąc coś ze sobą zrobić musi dostosować cały plan do siebie.
Poznać swój organizm i reakcje.
Dopiero wtedy jesteście gotowi.

Dzisiaj dzień kiedy nienawidzę swoich grubych nóg bardziej niż kiedykolwiek.

Znowu moja pewność siebie niewyobrażalnie wzrosła, poziom tej zrozumiałej ekscytacji jest chyba tego powodem. Wzrasta cały czas.

PS Wszystko zależy od punktu widzenia. Nie ma celu, którego nie jesteśmy w stanie osiągnąć.

Każdy dzień będzie jeszcze lepszy. Tego sobie życzę.
Wam również.

45 kg. Nogi
  • awatar π314: "Ostatnimi czasy odzwycziłam organizm od picia" WOW ! Potrenuj jeszcze odzwyczajanie od oddychania - jeśli Ci się uda, to staniesz się idealną kandydatką do podróży międzygwiezdnych ! Princess Leila Organa wysiada przy Tobie :-) PS. Księżniczko, składaj na aparat do dializ. Bez picia szlag trafi twoje nerki. A może wierzysz, że woda też ma kalorie ?
  • awatar ajaajjaj: Przeglądam twojego bloga i jesteś wielką motywacją. Czy mogła byś mi doradzić jak jeść i ćwiczyć . Jestem początkująca :)
  • awatar CzarnaMagia13: jesteś wspaniała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Wizyta u psychiatry, uroczo.
Cały dzień "na oczach" rodzicielki co sprowadza się do tego, że nie jesteś w stanie wyrzucić, ukryć, uchronić się przed niczym.
Kilkanaście h w szpitalach, po prostu poezja.

Jeśli czytacie moją historię z pro ana wiecie, że mój stosunek względem jedzenia zawsze jest taki sam.
Beznamiętny.

Po prostu trzymam się każdego milimetra wyznaczinych schematów i nie obchodzi mnie to czy jednego dnia jem 300 kcal, 200 czy mam czystą głodówkę. Jest mi to po prostu obojętne (?)

Mam cel i wiem czego chcę. Idę do niego chyba przede wszystkim po swoim własnym trupie.

Plan na bieżący tydzień jest.
Obecnie do piątku po 300 kcal.
Potem mały " przeskok" i kontrola wagi w niedzielę.

W sumie mogłabym żyć na jogurcie greckim haha
Wszystko mi już jedno właściwie, nieważne.

PS Nic do niego dzisiaj nie dodałam. Owoców również. Wstręt do słodkiego. Kara za wczoraj, prawilnie.

Bilans:
- jogurt grecki * 75 kcal *
- jabłko * 80 kcal *
- ogórek konserwowy * 4 kcal *
- brokuły z łyżeczką bułki tartej i ziołami * 68 kcal *
- jogurt grecki * 60 kcal *
- mała kawa, czarna bez żadnych dodatków
- woda
- kilka miętowych, bezcukrowych gum, w autobusie

> 2,5 km biegu
> 8 km szybkiego marszu

Dobrze, że dostarczam białko do organizmu. Jest lepiej kiedy tak też jem.

Po za tym mam zdiagnozowaną depresję.
Jak mi przykro.
W sumie to nawet dobrze, temat jedzenia jest wytłumaczalny.


PS NIE MA rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zrobić, nie ma.
Macie wstawać z tą regułką.

Uda się.
Nikt i nic nie jest w stanie mnie złamać.
Wiem po co idę.


Jedne z piękniejszych nóg jakie widziałam...
  • awatar π314: Dobrze, że ostatnio zwiększasz ilość kcal. Pasowałoby ustabilizować się na jakimś poziomie przy którym ciało funkcjonuje, masz siłę i jednocześnie akceptujesz swój wygląd.
  • awatar ProAnaWish: Bo chcieć to móc ;)
  • awatar CzarnaMagia13: Nie ma takich rzeczy ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Po 4 miesiącach wykańczająca "chcica na słodycze".
Chcęć słodkiego jeszcze nigdy nie była mi tak potrzebna do normalnego fuckcjonowania jak dzisiaj, jej zaspokojenie.
Było strasznie.

Dokatkowo? Urodziny brata.
Wszędzie ciasta, słodycze, tort.
Nie zjadłam nawet "okruszka".
Nie ruszyłam nic.
Żeby nie zwariować do reszty przez ten niedobór cukru wolałam stawić na musli.

Ale.
"Z głową".
Siedziałam nad tym chwile i to było dość zabawne.
Poddałam musli tzw selekcji i pozbyłam się wszystkich dodadków.
Kandyzowanych bananów, kawałków czekolady, nawet rodzynek. Zjadłam tylko i wyłącznie same zboże.

Chociaż zła i niezadowolona ale zdaję sobie z tego sprawę, że mój organizm już po prostu "musiał". 4 mies to dość dobre uzasadnienie.

Swoją drogą lepiej musli niż ciasto. Dobrze jest zachować dość trzeźwy umysł.
Jedzone z bratem. Śmieszne ale może to choć trochę zrekompensuje fakt, że czułam się winna nie próbując minimalistycznego kawałka jego urodzinowego tortu. Wiedziałam, że jest mu przykro...

Bilans :
- Trochę jogurtu greckiego z owocami * 90 kcal *
- Kalafior i brokuł z bułką tartą * obiad z rodzicielką + to udało mi się wybrać, reszta nke znalazła się w moim żołądku. 85 kcal *
- Musli * Nie umiem tego liczyć, nie wiem nawet jak po tym co zrobiłam. Dosłownie, absolutnie żadnych dodatków. Sam błonnik? Haha *
- Szklanka soku owocowego na urodzinach
- Woda

Za mało piję. Będę nad tym pracowała.
Kolacji właściwie nie było. Po musli nie miałam prawa. Wszystko jedzone szybko, od 4 rano do 16:30.

> 5 km szybkiego marszu.

Dzisiaj dostałam kolejnego kopa motywacji.
6 kg, już niedaleko.

Waga bez zmian. Dobrze, że nie przytyłam Ehh

Moje kochane 45 kg.

Walczę. (!)
  • awatar chudejestpieknexxx: Jestem pełna podziwu dla Twojej silnej woli. Znając siebie zapewne pozwoliłabym sobie na "malutki kawałek ciasta" po czym wsunęła kilka... . Kupuj inne płatki, bez dodatków. Ewentualnie otręby, z jogurtem naturalnym są moim zdaniem bardzo dobre, a nie musisz wydłubywać dodatków i dawać sobie pretekstu do nieliczenia kalorii :) Wytrwałości życzę.
  • awatar Rose Quartz.: walcz. jeżeli masz ochotę na cukier to zjedz kilka bananów. np. trzy w ciągu całego dnia, nic więcej. na mnie działa.
  • awatar ~skinny_thinking: Nie kupuj musli tylko czyste płatki owsiane, będzie Ci prościej :) Podziwiam za siłę woli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj było ok. Nie zawaliłam, natomiast bez rewelacji.

Dzisiaj pierwszy raz przerwałam głodówkę.
Mój umysł padłby całkowicie. Widocznie za często.
Szczerze wierzę, że może coś spadnie.

Jak sądzicie?

Bilans:
- Mama wcisnęła mi cały jogurt bałkański z garścią truskawek. Bez cukru czy coś. Tylko to po prostu.
- Blisko 2 litry wody.
- Pół litra zielonej herbaty.
Może wypiję więcej, zobaczymy.

Oby ten jogurt mi nie zaszkodził.
Wyrzuty sumienia są ale może jakiś spadek będzie.
Pozostaje wierzyć i czekać.

Już niedługo 45 kg.
Muszę wytrzymać i unikać porażek ze względu na mój umysł, który bardzo cierpi przez to wszystko.

Chcę już odbudować swoją psychikę.

Jestem tak bardzo smutna.
  • awatar Nosf3r4tu†: Ślicznie Ci poszło.. Znów. :P
  • awatar forever hungry: Schudniesz i bardzo dobrze, ze wiesz o tym. U mnie czesto problemy z psychika zaczynaja sie razem z myslami "i tak nie schudne.." Ten jogurt to prawie nic :)
  • awatar S i L e N c E: Nie wiem,jak ty dajesz rade, ja poległam na sgd i to pierwszego dnia. Ty jesz malutko, jesteś moją motywacją :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Jak najszybciej musi spaść 6 kg..

Zdaję sobie sprawę, że czas z tym już kończyć. Pierwszy raz to widzę i nie mogę o tym zapominać.
Dla samej siebie.

Inaczej, to mnie wykończy zupełnie.
 

 
Jeden z najgorszych dni, w których przyszło mi żyć, dosłownie.

Rodzice i nieoczekiwany niedobór cukru, było potwornie.
Poczucie winy i głęboko urażone sumienie.
Naprawdę mam dość tego, że coś takiego jak jedzenie mnie wykańcza.

W sumie, nietylko mnie.

"Przypilnowana" przez matkę, zero tłuszczu, ograniczone białko jedynie do niskokalorycznego jogurtu. Co z tego. Moja psychika praktycznie zrujnowała mnie moją "automatyczną paniką". Owszem, moje zdrowie psychicznie również jest wrakiem.

Bilans:
- Sałatka * 63 kcal / 100% zdrowa *
- Tao Tao ze szpinakiem * 115 kcal / obiad z rodzicielką *
* Grecki z malinami * 80 kcal *
- Sok owocowy
- Litr wody

> 5 km szybkiego marszu. Choroba to nie wytłumaczenie. Ściągnęłam ciało z łóżka żeby odpokuyować chyba. Co?

Jako, że nie jem słodyczy już x miesięcy to czasem czuję, że po prostu mój organizm jest z niego wypłukany, bo naturalny zawarty w warzywach i owocach po prostu nie wystarcza. Brawo, przynajmniej bezczelnie nie rzuciłam się na słodycze jak świnia.

Bilans żenujący.
Nie mogę na to patrzeć i słuchać siebie również.
Chudnąć i wychodzić z tego syfu dopóki ma z tego ktoś jeszcze wyjść.
To do samej siebie i do Was.
********

Waga : 51 kg.
Schudłam.

Co z tego niby?
Moja "rządza schudnięcia" nie dała mi się długo cieszyć. W ogóle.
Byłam nawet rozczarowana, chciałam więcej, dlaczego niby tak mało.

Dzisiaj nie spałam w ogóle.
H, pół, nic.

Kąpiel i łóżko. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.


45 kg na na na..

PS Wszystko jedzone jak najwcześniej aby szybko trawić, powiedzmy.
Śniadanie o 4 rano.
  • awatar Sarcastic†Princess: @good morning ana: Dziękuję, do "ładnej" jeszcze trochę. ;) 165.
  • awatar good morning ana: b ładna waga, zazdroszczę ile masz wzrostu?
  • awatar S i L e N c E: Mam nadzieję, że zdążysz z tego wyjść, zanim będzie za późno.. Powiedziałabym ci ,żebyś więcej jadła, że i tak schudniesz, tylko wolniej, ale z własnego doświadczenia wiem, że takie gadanie tylko wkurza.. Uważaj na siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem tu blisko 2 mies, obecnie 51 postów, a ponad 2 t wyświetleń, nieźle.

Kto uświadomi mnie dlaczego?

Dziękuję za tak imponujące zainteresowanie moją chorbą, to miłe, że jest ktoś kto "życzy Ci dobrze".

Dzisiaj jest napewno lepiej niż wczoraj ale każda choroba przy moim "wrażliwym zdrowiu" skutkuje tym, że moje ciało jest definitywnie bezużyteczne, a ja bezkonkurencyjnie podirytiwana, all the time.

Bilans:
- 0.
- Ponad 2 litry wody.
- 1,5 litra zielonej herbaty.

Głodówka daje mi siłę.
Moja psychika tego potrzebowała.
Pewność siebie i tego do czego dążę najmniej się potroiła.

Czuję się niepokonana. Taka jestem i zostanę.

Obecnie przeżywam etap gdzie najtrudniej jest schudnąć. Odstawiłam ćwiczenia, wznowię przy stabilizacji wagi, więc chill.

Uda się.
Jestem pewna.

Jutro leciutko.

PS Czy tylko ja mam wrażenie, że przy każdej chorobie bezkarnie tyję?

PS 2 Ciało idealne?!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Chora. Definitywnie.
Grypa.
Nie mam nic do dodania.
Komentarz sobie daruję.
Niemniej czuję się lepiej, psychicznie.

Bilans:
- Jogurt grecki, truskawki i maliny * 100 kcal *
- Trochę lekkiej zupy z kapusty * 45 kcal *
- Jogurt grecki z połówką małej gruszki * 95 kcal *
- 1,5 litra zielonej herbaty

Nie chciałam jeść, głód odczuwałam raz, przez jakieś 20 min. Jadłam tylko i wyłącznie żeby nie zawalać planu z metabolizmem, min 3 posiłki, na siłę ale wykonane.
Równie dobrze mogłam zrobić "0". Irytuje mnie takie beznamiętne przyjmowanie czegokolwiek. Potem liczenie kcal nie jest już takie jak zwykle. Po za tym nawet nie potrafię wcisnąć w siebie tych postanowionych 300 kcal, zawsze wychodzi mnie mniej.

Jak patrzę sobie na bilas z całego dnia przyznaję, że nie odżywiam się źle. Nie ma tłustych, "niezdrowych" produktów. Warzywa, owoce, białko i płyny.
Oprócz sumy kcal jest ok. Chciałabym.

Dzisiaj doszłam do wniosku, że gdyby normalni ludzie mieli taką wiedzę względem jedzenia jak "Nasza" to ich życie było by x razy bardziej wartościowe.

Nieważne. Niedobrze mi już. Skupienie sięga dna.

PS Angelina Jolie.
  • awatar CzarnaMagia13: jaka piękna :3 trzymam za ciebie kciuki :)
  • awatar TO FAT!: ehhh też bym chciała nie móc wcisnąc w sb 300 kcal :C
  • awatar Tissue: Teraz podobno nowa mutacja grypy lata :/ najwyraźniej wszyscy muszą przez to przejść. Zdrówka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Znowu się przeziębiłam.


Bilans:
- Kilka łyżek jogutru greckiego * 75 kcal *
- Sok owocowy
- Kawa, Latte * ze znajomymi, nie liczę płynów ale sumiebie i ta świadomość, huh, ok 135 kcal *
- dwie łyżeczki sałatki "specjalnie dla mnie", by Mama * Bez przesady. Co ja mam tu liczyć. Łyżeczki, dosłownie, jedzone jedynie na pokaz przy rodzicielce, może 10 kcal? Nie wiem. Jak niby liczyć milimetrowe skrawki marchwi, ogórka, przyprawy czy chudy jogurt? W dwóch łyżeczkach wielkości takowych sztućców do cukru? No proszę. *
- Herbata
- Muszę dużo wody jeszcze wypić.

Gardło.
Głowa.
Podbrzusze.
"Zatkany" nos.
Nadnaturalne podirytowanie.

Zabijcie mnie.

> Blisko 7 km chodzenia * Nie umiem "jeść" i siedzieć w miejscu*

God is Gay.
  • awatar forever hungry: Jak zdrówko?
  • awatar S i L e N c E: Strasznie malutki bilans :*
  • awatar Anjakills: Spróbuj się obsmarować amolem jeśli nie chcesz nic łykać. Ja tak robię że smaruję gardło, plecy i klatkę piersiową, potem robisz z siebie "kokon" (dresy, szalik i te sprawy) i pod kołdre w kimę) wypukaj gardło wodą z solą a jeszcze lepiej z takim proszkiem "gargarin" a na podbrzusze termofor i trzymaj się ! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›